Fotografia
jako medium ulega licznym przeobrażeniom. Zmienia się sposób jej wytwarzania,
społeczne role jakiej jej wyznaczamy oraz jej miejsce we współczesnej praktyce
artystycznej. Owo „przemieszczenie”, którego świadkami jesteśmy musi
nieuchronnie znaleźć odzwierciedlenie w procesie dydaktycznym, a w konsekwencji
w pracach studentów. Wystawa Disconnected
Images/ Rozłączone obrazy stanowi
próbę krytycznej refleksji nad statusem obrazu fotograficznego, skalą
przewartościowań jakim podlega on obecnie oraz strategiami jakie obierają
młodzi twórcy, których rozwój i kształtowanie się tożsamości artystycznej
przypada na czas zmian i przeobrażeń fotografii. Mamy bowiem do czynienia z
sytuacją bez precedensu w dotychczasowej historii medium. Z jednej strony stopień
rozwoju technologicznego umożliwia wniknięcie w najbardziej intymne sfery
życia, bo tak wolno nam postrzegać aparaty umieszczone w telefonach komórkowych
i tym samym spowszednienie aktu fotografowania, z drugiej strony wzrasta
prestiż fotografii jako dziedziny sztuki. Nim się jednak tak stało, fotografia
musiała przebyć długą drogę od postrzegania jej jako narzędzia wiernie
odwzorowującego naturę, wobec którego żywiliśmy szacunek i zaufanie, do środka
wyrazu służącego do konstruowania subiektywnych wizji. Nowy sposób wytwarzania
obrazu, jaki zaistniał dzięki fotografii cyfrowej wpłynął znacząco na nasze postrzeganie fotografii i
nie mamy tutaj do czynienia z chwilowym zakłóceniem, ale trwałą przemianą
doświadczenia odbioru i tym samym koniecznością wypracowania nowych nawyków w
obcowaniu z obrazami fotograficznymi. Zyskaliśmy narzędzia o niespotykanej
dotąd kontroli nad obrazami, ale paradoksalnie to obrazy zawładnęły nami. Ta
próba sił w odzyskaniu władzy nad obrazami jest dostrzegalna w pracach młodego pokolenia
fotografów. Wybrani przez nas twórcy są świadomi gry jaką muszą podjąć, co
ciekawe rezygnując z dokumentalnej funkcji fotografii, nie rezygnują z
opowiadania o świecie. Przyglądają się mu w sposób rzeczowy, pozbawiony
sentymentalizmu.
Dostarczanie
publiczności pewnej porcji seryjnych, wysokiej jakości, spreparowanych
wizerunków, towarów, czy ludzi to niemalże zawodowy obowiązek w komercyjnej
pracy fotografa. Precyzja w posługiwaniu się instrumentami do wytwarzania
iluzji gwarantuje rozwój i powodzenie kariery. Tą konwencją bawi się Przemysław Dzienis. Odwracając niejako
wektor, zamiast kolejnej porcji doskonałości mającej stymulować konsumentów,
cyfrowa deformacja w jego rękach staje się narzędziem subtelnej analizy
kondycji współczesnego człowieka z niepokojącym w ostatecznej wymowie obrazem
apatii i obrzydzenia. Operując oszczędnym, pozbawionym emocji językiem,
stanowiącym wizualny ekwiwalent uporządkowanego świata pracownika korporacji Maciej Nowaczyk zwraca naszą uwagę na
szereg zestandaryzowanych przedmiotów z jego otoczenia tworzących cykl
współczesnych Vanitas, który pozbawiony jest jednak trwogi pierwowzoru.
Zupełnie inny wymiar uzyskują prace Rafała
Jóźwickiego, które choć podobnie bezosobowo przedstawione, ukazują
pozostałości nowoczesnego życia: zużyte telefony, rolki papieru toaletowego,
odpady ze świata nieustannych transakcji; bez miejsca na uczucie obecności,
melancholii, ból straty, jedynie kolejne porcje śmieci do dalszego recyklingu.
Wymownym dopełnieniem przedstawionej wizji niezróżnicowania i standaryzacji są
fotografie Bartłomieja Talagi powstałe na
międzynarodowych targach „Messe Frankfurt”, a więc w miejscu powołanym do
intensyfikacji kontaktów handlowych. Ukazują one sceny przywołujące na myśl
obrazy Edwarda Hoppera (zresztą do powinowactwa duchowego z tym malarzem
odwołuje się sam autor) i podobnie jak u jego duchowego antenata, otrzymujemy
galerię postaci pogrążonych w swoich myślach i pozbawionych kontaktu z widzem;
przekazuje nam tym samym subtelny obraz duchowego zagubienia i alienacji. Kiedy
mówimy o duchowości, warto przywołać cykl Michała
Przeździka zatytułowany „Ostatnia Wieczerza”. W pozbawionych publicystycznego
komentarza inscenizowanych fotografiach zdaje się on wydobywać na światło
dzienne niejednoznaczność postaw bogacącego się społeczeństwa gremialnie
manifestującego przywiązanie do tradycyjnej religijności – o czym mogłyby
również świadczyć biorące w wystawie ,,Rytuały Przejścia’’ Przemka Pokryckiego dokumentujące tradycyjne obrzędy takie jak:
chrzty, komunie, śluby, pogrzeby – zestawione z postępującą erozją życia
duchowego spychanego na marginesy, potrzebą nieposkromionej konsumpcji.
Narastająca
standaryzacja oferująca określone wzorce zachowań musi odciskać swoje piętno na
społecznych postawach wobec natury. Ten wątek podejmują prace Łukasza Prusa-Niewiadomskiego, Małgorzaty Grygierczyk oraz Łukasza Brześkiewicza kierujące naszą
uwagę na skomplikowane relacje wzajemnego oddziaływania natury i kultury.
Stawiają pytania o cenę jaką przychodzi nam płacić za utratę jednolitego obrazu
wszechświata wobec którego można żywić zaufanie. Natura przestała być miarą
obiektywnego porządku, stała się cząstką materii, zasobem surowców do
wykorzystania. Czas, w którym otaczaliśmy zwierzęta kultem, zapładniając ludzką
wyobraźnię symbolami ukazującymi bliskość człowieka i zwierzęcia, ustąpił
pełnej arogancji postawie czyniącej z nich trofea, „ożywiające” wnętrze salonu
(Brześkiewicz). Wraz z powiększającą się kontrolą nad światem ożywionym
doznajemy utraty równowagi. Poza oczywistym celem terapeutycznym, mającym
pełnić rolę kompensacyjną wobec brutalności społeczeństwa, kontakt z naturą
wzmaga stan melancholijnej zadumy nad skalą poczynionych zniszczeń. O pełnej
ambiwalencji postawie oscylującej między nostalgią a poczuciem winy zdają się
mówić zdjęcia zatytułowane „Ożywianie martwej natury”; choć trzeba zaznaczyć,
iż jest to tylko jedno z odczytań tych wieloznacznych prac. Z kolei prace
Małgorzaty Grygierczyk zwracają nam uwagę na uprzedmiatawiającą władzę wzroku.
Już w samym akcie patrzenia, okiem uzbrojonym w aparat, zawarta jest tęsknota
do ujarzmiania, czynienia natury sobie poddaną.
Na wystawę Disconnected Images/ Rozłączone obrazy składają się prace dwudziestu jeden
autorów i nie sposób oddać tu wszystkim sprawiedliwość. Dotychczasowe uwagi
stanowią rekonstrukcji inspiracji, które kierowały naszymi wyborami w trakcie
przygotowań do wystawy. Warto jednak podkreślić, iż jest to jeden z możliwych
kluczy interpretacyjnych. Radość z odkrycia innych, zawartych na wystawie
tropów, pozostawiamy zatem widzom.
Ewa Ciechanowska & Dawid
Furkot


2 komentarze:
Ciekawa relacja z wystawy. Zachęca do jej obejrzenia chociażby w celu konfrontacji opisu z rzeczywistością wymienionych autorów:)
Super !! Okazuję się że tekst spełnił pokładane w nim oczekiwania pozdrawiam furkot
Prześlij komentarz